logo

wojna
Niemieccy zbrodniarze, czyli mit "Rycerskiego Wehrmachtu"

Niemieccy zbrodniarze, czyli mit
Niemcy rozpoczęli mordowanie Polaków już od pierwszych dni wojny, nie tylko bombardując śpiące cywilne miasta ale rozstrzeliwując wziętych do niewoli jeńców wojennych.

"3 września w przejściowym obozie jenieckim we wsi Topólno, na zachodnim brzegu Wisły między Świeciem a Fordonem, Niemcy zamordowali 80 jeńców. Był to odwet za ciężkie straty, jakie im zadała przebijająca się tamtędy ku Wiśle Pomorska Brygada Kawalerii, dowodzona przez płk. Adama Zakrzewskiego.

W tym samym czasie na przeciwległym odcinku frontu, w Ćwiklicach pod Pszczyną, wymordowano ponad 200 wziętych do niewoli żołnierzy polskich. Rannych rozjeżdżano czołgami.

O świcie 8 września pod Ciepielowem koło Zwolenia oddziałom niemieckiego zmotoryzowanego 15. pp, idącym w szpicy nacierającej z Lipska na Zwoleń 29. dywizji zmotoryzowanej, zagrodził drogę I. batalion 74. pp z Lublińca, dowodzony przez mjr. Józefa Pelca. Doszło do walki. Straty poniosły obie strony (Niemcy mieli 14 zabitych, w tym dowódcę kompanii w stopniu kapitana), a szalę przeważyło uderzenie czołgów niemieckich.
Po Wyczerpaniu amunicji opór polski ustał. Niemcy wzięli 450 jeńców, zabrali im mundury, znaczki rozpoznawcze, dokumenty i 250 spośród nich rozstrzelali na miejscu. Pozostałych pognali pod konwojem szosą i puścili za nimi samochód pancerny, który prażył jeniecką kolumnę ogniem karabinów maszynowych. Wielu jeńców - wśród nich kilku oficerów - zginęło. Łącznie zamordowano ponad 300 jeńców. Mjr Pelc padł na początku starcia, jego zaś zastępca, kpt. Cyruliński, w obliczu tragedii, jaka spotkała powierzonych mu żołnierzy, popełnił samobójstwo.

10 września w Piasecznie pod Warszawą, na dziedzińcu kościoła parafialnego, Wehrmacht zamordował 21 jeńców z 26. pal, przedzierającego się ku oblężonej stolicy.

W nocy z 13 na 14 września do krwawej, sprowokowanej przez Niemców masakry doszło w Zambrowie, gdzie pod gołym niebem, na placu ćwiczeń tamtejszych koszar, Niemcy trzymali około 4000 jeńców z 18. DP. Plac był otoczony kordonem straży, oświetlony licznymi reflektorami. Sąsiadował z nim drugi, na którym znajdowały się konie z rozbitych taborów.
W nocy konie, celowo spłoszone przez Niemców, wpadły na leżących pokotem naszych żołnierzy, którym uprzednio zapowiedziano, że każdy, kto po zapadnięciu zmierzchu wstanie - zostanie zastrzelony. Gdy jeńcy, ratując się przed stratowaniem, poderwali się ze swych legowisk, niemieckie karabiny maszynowe, ustawione na otaczających obóz samochodach, otworzyły ogień. Zginęło około 200 jeńców, a około 100 zostało rannych.

18 września w Śladowie nad Wisłą, (powiat Sochaczew) Niemcy ustawili na wysokim brzegu Wisły około 300 ludzi (około 150 jeńców wojennych, w tym wielu rannych, uchodźców i mieszkańców okolicznych wsi, wśród których byli starcy i dzieci) i wystrzelali wszystkich ogniem karabinów maszynowych. Zabici i ranni utonęli w rzece. Nikt nie ocalał.

We wsi Urycze koło Drohobycza zatrzymano na postój grupę około 100 jeńców z rozbitego nad Sanem 4. psp z Cieszyna i spalono ich żywcem w zamkniętej i oblanej naftą stodole, do wnętrza której żołnierze Wehrmachtu wrzucili kilkanaście granatów ręcznych.

Okrutny odwet na obrońcach twierdzy Modlin wzięli żołdacy z Dywizji Pancernej „Kempf”.
Natychmiast po złożeniu broni przez Polaków zaczęli ich bestialsko mordować. Uśmiercano ich w bunkrach, na polach i w okopach, a rannych dobijano. Grupę jeńców ujętych w rejonie cmentarza żydowskiego w Zakroczymiu oblano benzyną i spalono. Masakra ta trwała kilka godzin. Zginęło w niej około 600 żołnierzy polskich. Zwłoki ich przez dłuższy czas leżały na polach, dopiero później zebrała je miejscowa ludność i pochowała w zbiorowych mogiłach na zakroczymskim cmentarzu.

Nieco wcześniej, 21 września, ze zgromadzonej w obozie zbiorczym w Żyrardowie wielotysięcznej rzeszy jeńców - pochodzących z jednostek walczących nad Bzurą - Niemcy zabrali 179 żołnierzy bydgoskiego batalionu Obrony Narodowej, twierdząc, że pochodzący z Bydgoszczy będą zwolnieni w pierwszej kolejności. Przewieziono ich do Sochaczewa i tam zainscenizowano „sąd polowy”, przed którym postawiono 50 jeńców (wszystkich oficerów, pozostałych dobrano według widzimisię wybierających). Rozprawy żadnej nie było, odczytano tylko nonsensowny „wyrok” głoszący, że chociaż podczas bydgoskiej „Blutsonntag” batalion ON znajdował się poza Bydgoszczą, to jednak jest on współwinny przelewu niemieckiej krwi, do której wówczas doszło, i za to 50 jego żołnierzy zostanie ukaranych śmiercią. Usiłującemu protestować dowódcy baonu, kpt. Kłoskowskiemu, Niemcy nie dali dojść do głosu. Zginął jako pierwszy, a po nim 49 jego żołnierzy.
Tak oto poczynał sobie żołnierz niemiecki natychmiast po wkroczeniu na nasze ziemie. I tak postępował przez cały okres swego pobytu w Polsce, a nawet wtedy, gdy nieodwracalność klęski była już dla niego oczywista.

Jerzy Ślaski "Polska walcząca"
opracował Andrzej Gendera, FB
https://twitter.com/dwolosiuk/status/1758102591685243050
Popularne pytania
Kto puszcza więcej bąków w ciągu dnia: kobiety czy mężczyźni?
Którą polską gwiazdę kina uwielbiał Adolf Hitler?
W 1961 roku Amerykanie zrzucili bombę atomową na jeden ze swoich stanów.
Kto to jest Nerd?
Na jaki adres można wysłać list do św. Mikołaja?
W której religii człowiek powinien być jak drewniany klocek?
W którym państwie znajduje się największy port Europy?
Ilu Polaków wypiło płyn Lugola po katastrofie w Czarnobylu?
Jak się nazywa pierwsza całkowicie polska konstrukcja samolotu odrzutowego?
Czy wiadomo, czym jest piorun kulisty?
Czy łabędzie mają zęby?
Czy dzieci mogą ćwiczyć na siłowni?
Niskie czy wysokie ciśnienie krwi przedłuża życie?
Czy polski naukowiec prof. dr Leszek Borysiewicz jest rektorem prestiżowej brytyjskiej uczelni Cambridge?