logo

prawo-polityka
Pomalutku, po cichutku Chiny obalają istniejący ład finansowy

Pomalutku, po cichutku Chiny obalają istniejący ład finansowy
Powiązanie juana ze złotem dałoby Chinom pełną wiarygodność w świecie zalanym dodrukowywanymi pieniędzmi, ale też naraziłoby je na nowy konflikt z USA.

W ostatnich latach żądania USA dotyczące rewaloryzacji juana rosły wprost proporcjonalnie do pogłębiającego się deficytu handlowego z Chinami. Krytycy chińskiej polityki walutowej twierdzą, że niedowartościowany juan pogarsza sytuację na całym świecie, powodując cały katalog zjawisk towarzyszących szeroko pojętej nierównowadze ekonomicznej. Nie jest żadną tajemnicą, że USA straciły miliony miejsc pracy – głównie w sektorze wytwórczym – od 2001 r., kiedy to Chiny przystąpiły do ​​WTO i stały się „fabryką świata”.

Niedowartościowany juan w stosunku do dolara sprawia, że ​​eksport z USA do Chin jest stosunkowo drogi, co ogranicza wzrost eksportu w USA i tym samym pogłębia deficyt handlowy. Jednocześnie amerykańscy konsumenci zyskują dostęp do tanich i powszechnie produkowanych towarów, tym samym płacąc za nie mniej.

Już same rozmiary chińskiego skarbca przemawiają przeciwko nagłej rewaluacji juana, ponieważ z dnia na dzień kilkuprocentowy wzrost waluty przełożyłby się na stratę miliardów dolarów w chińskich portfelach amerykańskich obligacji skarbowych.

A gdyby tak nie podnosić kursu juana, który jest skorelowany z koszykiem międzynarodowych walut z przewagą dolara, i zamiast tego powiązać go ze złotem? Zacznijmy jednak od srebra.

Romans ze srebrem

Od XVI do XX wieku Chiny importowały duże ilości srebrnych monet z Ameryki Łacińskiej. Notabene pierwszym lokalnie bitym srebrnym juanem akceptowanym w całych Chinach dynastii Qing (1644-1912) był srebrny smok wprowadzony w 1889 r. Stąd w Chinach panował standard srebra.

Wielki Kryzys (1929-1933) był wydarzeniem o zasięgu globalnym. Dotknął niemal każdą gospodarkę. Wyjątkiem były Chiny. Powód był prosty: w 1929 r. Stany Zjednoczone i inne duże państwa powiązały swoje waluty ze złotem. Jak powiedział historyk gospodarki Barry Eichengreen, nałożyły sobie „złote kajdany”, które doprowadziły do paraliżującej deflacji. W warunkach stałych kursów walutowych odpowiadających standardowi złota wstrząsy monetarne rozniosły się po całym świecie.

Chiny jako jedyne spośród największych gospodarek świata działały według standardu srebra. Radość nie trwała jednak długo. W miarę jak zachodnie gospodarki zaczęły odchodzić od standardu złota, Chiny traciły przewagę konkurencyjną, tzn. juan zaczął się umacniać, chińskie towary drożały na światowych rynkach, bilans płatniczy stał się ujemny, a import przewyższył eksport. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Amerykański Kongres uchwalił bowiem ustawę zobowiązującą Departament Skarbu do skupu srebra do momentu, gdy kruszec ten będzie odpowiadał za jedną czwartą podaży pieniądza w USA.

Dramatyczny wzrost cen srebra wywrócił chiński system monetarny do góry nogami. W 1934 r. gospodarka faktycznie załamała się. Srebro wyciekało za granicę. Nie pomogła nacjonalizacja resztek kruszcu. Dwa lata później Chiny stanęły w obliczu inwazji Japonii, co zmusiło nacjonalistyczny rząd Czang Kaj-szeka do podjęcia ogromnej kampanii zbrojnej opłacanej papierowymi pieniędzmi, tzw. fabi. Bez rezerw srebra inflacja szybko wymknęła się spod kontroli. Gdy wiarygodność nacjonalistycznego rządu załamała się wraz z jego walutą, tym łatwiej do władzy doszedł Mao Tse-Tung.

Ile złota mają Chiny?

Zasadnicze pytanie brzmi: ile złota mają Chiny? Na pewno znacznie więcej, niż przyznają. Zasoby oficjalnie deklarowane przez Ludowy Bank Chin wynoszą 1 948 ton, co stanowi zaledwie 3 proc. chińskich rezerw walutowych wartych 3,2 bln dolarów. Dla porównania: Stany Zjednoczone deklarują około 8 133 ton.

Dlaczego Chiny nie chcą podać rzeczywistej kwoty? Ponieważ nastąpiłby niepożądany wzrost kursu zarówno juana, jak i złota. Rządowe rezerwy walutowe w dolarach zostałyby zdewaluowane. Przede wszystkim jednak zadeklarowanie tak dużej ilości złota rzuciłoby bezpośrednie wyzwanie dla amerykańskiej supremacji, a na to jeszcze za wcześnie.

Od 2000 r. Chiny wydobyły około 6 500 ton, z czego w zeszłym roku 380 ton (dane World Gold Charts) – 1. miejsce na świecie przed Australią. Co ciekawe, Chiny zatrzymują wydobywane przez siebie złoto – eksport krajowej produkcji kopalnianej jest zabroniony. Poza produkcją własną kupują także złoto wydobywane za granicą i tu także dzierżą palmę pierwszeństwa – są największym światowym importerem tego kruszcu, przy czym sprowadzany z zagranicy w całości przechodzi on przez giełdę w Szanghaju. Do tego doliczyć wypada złoto znajdujące się w rękach prywatnych. Według World Gold Charts Chiny jako państwo mają łącznie około 28 911 ton złota.

Niezależnie od tego Ludowy Bank Chin kupuje sztabki złota poza giełdą w Szanghaju, gdzie płaci się w juanach. Robi to po cichu za dolary w Londynie, Dubaju i Zurychu. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że wszelkie gwałtowne ruchy chińskiego banku centralnego w zakresie odchudzania portfela amerykańskich obligacji skarbowych mogą być negatywnym sygnałem dla rynku, a przede wszystkim wywołać nerwową reakcję USA.

A gdyby tak wprowadzić parytet złota?

Chińskie rezerwy walutowe szacuje się na 3,2 bln dolarów, z czego dwie trzecie to amerykańska waluta i obligacje skarbowe. Chiny wydają swoje ogromne nadwyżki w dolarach na zakup amerykańskich obligacji, co pomaga rządowi USA finansować deficyt budżetowy i utrzymywać rentowność obligacji na niskim poziomie. Gdyby juan znalazł pełne oparcie w złocie (co uczyniłoby go pełnoprawną światową walutą rezerwową), to Chiny w mniejszym stopniu polegałyby na długu w dolarach i euro, a zatem w obu tych strefach walutowych wzrósłby koszt pieniądza, który tymczasem spadłby w Chinach.

Następna kwestia w takim scenariuszu to przyszłość petrodolara, dla którego złoty juan (chińska dyplomacja jest bardzo aktywna na Bliskim Wschodzie) stanowiłby konkurencję. Ogłoszenie wymienialności juana na złoto zmieniłoby reguły gry. W Chinach pamiętają, jak USA były zmuszone znieść powojenny ład – standard złota z braku wystarczającej jego ilości w amerykańskim skarbcu. Aby zatrzymać odpływ kruszcu, prezydent Richard Nixon zniósł ustalony w Bretton Woods parytet złota do dolara, dając początek erze kursu płynnego. Bez oparcia w złocie dolar stał się pieniądzem czysto fiducjarnym.

Pojawiło się pytanie, jak przywrócić popyt na dolara, nie wywołując przy tym hiperinflacji. Pomógł przypadek, choć podobno w historii nie ma przypadków. Szok naftowy z 1973 r. zwrócił oczy świata na Bliski Wschód. I na ropę, która stała się kotwicą, wyznaczającą status dolara jako jedynej waluty globalnej. Henry Kissinger, szef dyplomacji w administracji Nixona, wymyślił genialny mechanizm petrodolara i dobił targu z Arabią Saudyjską, w ślad za którą z czasem poszli inni eksporterzy ropy i kopalin. Cykliczne lokowanie petrodolarów w amerykańskich papierach skarbowych umożliwiło USA monetyzację długu bez obaw o stabilność finansową.

Aby wygenerować popyt na juana równy popytowi na dolara, trzeba dać mu silne zakotwiczenie. Bez tego zainteresowanie będzie umiarkowane, mimo że Chiny ostro grają na zwiększanie udziału juana w rynkach finansowych i rezerwach walutowych. Coraz więcej rządów finansuje część długu publicznego w juanach, a banki centralne na całym świecie otwierają linie swapowe z Ludowym Bankiem Chin. Symbolem wzrostu znaczenia juana stało się włączenie go przez MFW do koszyka SDR (specjalnych praw ciągnienia) obok dolara, euro, funta szterlinga i jena.

W czołowych gospodarkach świata toczą się zaawansowane prace nad cyfrowymi walutami. Prym wiodą Chiny. Pozostali członkowie ekskluzywnego klubu G20 nie mogą sobie pozwolić, by wypaść z peletonu. To kwestia prestiżu, ale i pragmatyzmu. Chiny marzą, by podważyć globalny prymat dolara i istniejący system finansowy, który wzmacnia geopolitycznie Amerykę, dając jej niemilitarne a skuteczne środki nacisku.

Xi Jinping celuje w zbijanie dolara. Ostrożnie, ale w sposób widoczny Ludowy Bank Chin ogranicza rezerwy dolarowe na rzecz złota. Na razie dedolaryzacja pozostaje w sferze życzeń, ale nie jest wykluczone, że Chiny opatentują model cyfrowej waluty, który jutro okaże się dla świata tym, czym dziś jest dolar. Zanim jednak do tego dojdzie, Chiny muszą się wzmocnić także militarnie, bo konkurencja dla petrodolara otworzyłaby front wojny z USA, a przecież bywały w historii błahsze casi bellorum.

Grażyna Śleszyńska
obserwatorfinansowy.pl
Analizuje zjawiska makroekonomiczne i polityczne. Współtworzyła Forum Ekonomiczne w Krynicy
Popularne pytania
Czy pałkę wodną można jeść?
Ile ważył największy miś polarny złapany na wolności?
Czy wódka się psuje?
Ile waży największe drzewo na Ziemi?
Czyja koncepcja II RP zwyciężyła: Dmowskiego czy Piłsudskiego?
Czy seks zmniejsza zagrożenie rakiem prostaty?
Czy małpa może uzależnić się od palenia papierosów?
Które państwo pomogło Niemcom zdobyć Norwegię?
Ile kosztuje kuracja najdroższym lekiem świata?
Co to jest?
Dlaczego renifery Świętego Mikołaja to samice albo kastraci?
Czy Niemcy nie zgodziły się na stacjonowanie wojsk NATO w Polsce?
Czy Polska ma jakiś udział w powstaniu chińskiego supermocarstwa?
Czy można sztucznie wywoływać deszcz?