Dlaczego Piłsudski wsparł czerwonych podczas wojny domowej w Rosji? (1/4)

· Autor: Ireneusz Piotrzkowicz · Dodano: 2015-09-01
wiedza : Historia
Dlaczego Piłsudski wsparł czerwonych podczas wojny domowej w Rosji?

Przepraszam za formułę artykułu, ale powstał do polemiki jaka wywiązała się na fp Piotra Zachowicza, autora książki "Pakt Piłsudski - Lenin".

Główne tezy:
1. Marszałek Józef Piłsudski zdecydował, że w ówczesnej sytuacji geostrategicznej lepiej mieć potencjalnie słabego i wew. rozbitego wroga, niż potężną odbudowującą swój potencjał carską Rosję wspieraną gotówką i materiałowo ze strony UK, USA czy Francji. Jedynym zwycięzcą I wojny były USA, to właśnie amerykański kapitał budował podstawy potężnego przemysłu wojennego w Sowietach. Zostawmy na chwilę Marszałka, co mówili generałowie, których trudno posądzać o miłość do niego. Generał Tadeusz Rozwadowski "Może byłoby najlepiej - pisał - odczekać, aż bolszewicy wybiją Denikina, aby potem rozgromić tychże bolszewików i mieć tym sposobem ułatwione zadanie?". Generał Tadeusz Kutrzeba "Prawdziwą przyczyną były "warunki polityczne" powstałe wskutek ofensywy Denikina na Moskwę. Wydaje się naturalnym wniosek, że wobec wspólnego przeciwnika nastąpić winno uzgodnienie działań wojennych Polski i Denikina - pisał generał. - Lecz takie, słuszne z punktu widzenia wojskowego postępowanie nie odpowiadało politycznym interesom polskim: bowiem pobicie armii sowieckiej oznaczałoby utrwalenie Denikina, a w rezultacie prowadziło do nieuznania w pełni samodzielnej Polski. Mniejszym złem było ułatwić Rosji sowieckiej pobicie Denikina." W tym samym tonie wypowiadał się generał Stanisław Haller. Naprawdę ciężko posądzać ich o uległość wobec Piłsudskiego i jego polityki.

2. Marszałek zdawał sobie sprawę, że żaden carski generał nie mógł od tak oddać najzamożniejszych guberni Rosji, jeśli nawet by to zrobił to tylko taktycznie, aby zyskać na czasie. Pamiętajcie, że Ukraina i Królestwo Polskie były najlepiej rozwiniętymi gospodarczo regionami Rosji. Wyobraźcie sobie teraz, że Bawaria, Frankfurt ....odrywają się od Niemiec, podobnie było z Rosją. Nie bez powodu, ktoś kiedyś napisał, że bez Ukrainy Rosja może zapomnieć o odbudowie swojej pozycji mocarstwowej. Generał Anton Denikin (jego matka była Polką) absolutnie wykluczał jakiekolwiek dyskusje w tej materii, generał Piotr Wrangel patrzył na to już zupełnie realnie i był gotów na pewne ustępstwa, zgadzał się na (zapewne niewielką) Polskę i Ukrainę. Jednak 1920 rok to już zupełnie inna Armia Czerwona i na te wszystkie deklaracje było niestety trochę za późno. Denikin potem zaczął usprawiedliwiać swoją nieudolność polityczną działaniami Piłsudskiego, jednak nie zmienia to faktu, że to on głównie przyczynił się do braku sensownej polityki, szczególnie narodowościowej na tym froncie. Należy jednak zadać sobie pytanie, czy Armia Czerwona, która liczyła prawie 3,7 mln żołnierzy (stan lato-jesień 1919 roku) nie mogła sobie poradzić z 650 tys. żołnierzy białych? Tymczasem z frontu polskiego na front białych bolszewicy przerzucili jedynie 40 tys. wojska, czy te 40 tys. wojska mogło wpłynąć na pobicie Białych?
Jak widać jedynymi ośrodkami, gdzie było z kim rozmawiać była Moskwa (czerwoni) i Kijów - Petlura. I z tymi ośrodkami Marszałek rozmawiał. Petlura jednak najwyraźniej nie porwał Ukraińców do swojego pomysłu skoro Armia Czynna URL miała coś około 15 tys. żołnierzy. Należy przy tym dodać, że wojska te choć nieliczne biły się niezwykle dzielnie (Przemyśl, Lwów). Myślę, że gdyby na Ukrainie doszło do porozumienia głównych ośrodków politycznych, a AC URL (poprzez połączenie, rozbudowę armii Ukraińskiej Republiki Ludowej i Ukraińskiej Armii Halickiej) wystawiłaby 400-500 tys. wojska wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Wyobraźcie sobie wojnę z Czerwonymi dwóch takich armii, z dwóch stron, potem można byłoby w Moskwie (wbrew UK, Francji, USA) wstawić Wrangla lub Borisa Sawinkowa.