Attyla i Hunowie, czyli jak terroryzm łamie wolę walki. (1/2)

· Autor: Ireneusz Piotrzkowicz · Dodano: 2014-05-07
wiedza : Historia
Attyla i Hunowie, czyli jak terroryzm łamie wolę walki.

Attyla nie pokonał Rzymian militarnie, ale wzbudził w nich psychozę strachu, to wystarczyło. Attyla zajął północną Galię i podbił plemiona germańskie, jego jedynym przeciwnikiem mógł być już tylko Rzym. W dwóch otwartych bitwach, nad rzeką Utus w 447 roku i na Polach Katalaunijskich w 451 roku, wygrał tylko pierwszą i to z wielkimi stratami. Do złamania militarnej potęgi Rzymu było jednak bardzo daleko.

Hunowie atakowali miasto, doszczętnie je niszczyli i podpalali, a samą ludność mordowali, albo wywozili. Po takich kilku incydentach w Cesarstwie pojawiła się prawdziwa psychoza strachu, miasta, choć chronione poddawały się bez walki. Tylko w 447 roku bez żadne bitwy poddało się siedemdziesiąt rzymskich miast, na zachodzie uciekła ludność Reims czy Paryża. Miasto Asemus (w Mezji) postanowiło się bronić i pod odparciu ataku Hunów sami przystąpili do akcji, mieszkańcy zniszczyli oddziały wroga i odebrali im łupy, pozostawiając przy życiu jedynie dwóch Hunów, aby byli żywym listem dla Attyli. Co ciekawe obrona miasta odbyła się wbrew rozkazom płynącym z Rzymu, który terroryzowany przez Attylę musiał ogołacać swój skarbiec. Niestety postawa Asemus nie przebiła się do głów Rzymian.