Publicystyka

Czy należy się bać nowej Jałty? Ściąga z geopolityki dla początkujących na 2017 rok. (1/2)

Autor: Ireneusz Piotrzkowicz, Dodano: 2017-01-14
Historia
Czy należy się bać nowej Jałty? Ściąga z geopolityki dla początkujących na 2017 rok.

Jeśli po upadku ZSRR w naszej części świata tempo geopolitycznych zmian było dość niemrawe, to ostatnie lata pokazują, że to należy już do przeszłości, a w nadchodzących miesiącach dojdzie do ustanowienia nowego ładu politycznego świata.

Źródło zawirowań, czyli o co w tym wszystkim chodzi
Źródłem wszystkich światowych zawirowań jest rosnąca chińska potęga, która zagraża hegemonii USA. Proces ten mocno przyspieszył w 2008 roku, kiedy to amerykańska gospodarka otrzymała potężny cios, rozpoczął się proces cięcia wydatków i ograniczania amerykańskiej obecności w różnych miejscach świata. W efekcie tego słabnięcia na Bliskim Wschodzie doszło m.in. do wojny domowej w Syrii, do powstania Państwa Islamskiego (ISIS) i tzw. Arabskiej Wiosny. Amerykanie są w sytuacji nie do pozazdroszczenia, bo jeśli nie powstrzymają wzrostu Chin, to z czasem może okazać się to już niemożliwe, a świat wejdzie w erę smoka spychając USA do roli schodzącego, drugiego pod względem znaczenia, supermocarstwa.

Efekty słabości hegemona
Rosnąca słabość Waszyngtonu i coraz większe znaczenie Pekinu, sprawia, że państwa, które jeszcze nie tak dawno nie śmiały sprzeciwić się USA, zaczęły, mówiąc obrazowo, głośno bić pięściami w stolik, domagając się nowego podziału tzw. stref wpływów. Należy przy tym dodać, że poszerzenie stref wpływów wiąże się najczęściej ze zwiększeniem zamożności „obdarowanego” państwa. Do jednych z tych państw należy Rosja, która pomimo zacofania gospodarczego, przez dłuższy czas przygotowywała się do nowych wyzwań tworząc armię, która pokazała swoją sprawność w wojnie z Gruzją czy na Ukrainie, czyli na obrzeżach oddziaływania amerykańskich wpływów. Francja zwiększyła swoje zaangażowanie w basenie Morza Śródziemnego, prawdopodobnie w efekcie tego zainteresowania „narodziła się”… „Arabska Wiosna”. Niemcy natomiast poprzez zależne od Berlina instytucje unijne, zależne od niemieckiego kapitału media, fundacje, czy proniemieckie partie, stale wzmacniały swoją pozycję w Europie Środkowej, czyniąc z niej swoją strefę wpływów, wypychając tym samym interesy amerykańskie i np. poprzez Brexit również brytyjskie. Berlin realizuje nieprzerwanie od wielu lat, nawet w czasach miłości premiera Tuska i kanclerz Merkel, przy współpracy z Moskwą, proces energetycznego uzależnienia krajów Europy Środkowej. Efektem tej współpracy są gazociągi Nord Stream i OPAL.

USA a sprawa polska
Amerykańska polityka w Europie w ostatnich latach opierała się głównie o Niemcy i Wielką Brytanię. O ile dla Wielkiej Brytanii sojusz z USA jest czymś naturalnym i w społeczeństwie akceptowanym, tak dla znaczącej części niemieckich elit, Amerykanie to tylko okupanci, przez których przegrali dwie krwawe wojny. Elity waszyngtońskie dostrzegając kłopoty z niemieckim „sojusznikiem”, który może w niedalekiej przyszłości pozbyć się US Army ze swojego terytorium, przygotowały sobie grunt do miękkiego lądowania w Europie Środkowej. W efekcie już w 2016 roku dochodzi do niespodziewanego przez Berlin spektakularnego zwycięstwa partii proamerykańskiej w Polsce. Wraz z tym zwycięstwem powraca idea, która bezpośrednio uderza w interesy niemieckie (i pośrednio rosyjskie) w tej części Europy, tzw. idea Międzymorza, czyli tworzenia bloku państw Europy Środkowej pod kuratelą amerykańską. Polska w tym planie ma kluczowe znaczenie. Tutaj pojawia się kolejne bardzo ważne pytanie: czy będziemy w stanie, wyciągnąć z tego bardzo realne korzyści?
Zobacz także