Publicystyka

Wyzwania polityki zagranicznej Polski w odniesieniu do wzrostu znaczenia Niemiec i Rosji wobec słabnącej pozycji USA. (2/12)

Autor: Ireneusz Piotrzkowicz, Dodano: 2016-03-13
Prawo i polityka
Wyzwania polityki zagranicznej Polski w odniesieniu do wzrostu znaczenia Niemiec i Rosji wobec słabnącej pozycji USA.

1. Sojusz niemiecko - rosyjski w tle konfliktu USA - Chiny.
W wersji romantycznej- Niemcy po dwóch przegranych wojnach z USA o hegemonię w Europie pokochali Amerykanów czystą, niczym niezmąconą miłością i razem walczą o demokrację na całym świecie. Brzmi jakoś dziwnie, czyżby Niemcy pogodzili się już z tym, że już zawsze pozostaną pod amerykańskim butem. Zostawmy baśnie i wróćmy na ziemię. Sojusz niemiecko-rosyjski ma kilkuwiekową historię, dzięki tej współpracy pod koniec XVIII wieku doszło do strategicznej współpracy Prus (wspieranych przez Wielką Brytanię) i Rosji, w efekcie jedno z największych państw Europy- I RP- przestało istnieć. Zapewne większość uważa, że I RP była państwem chorym i słabym. Warto jednak zadać pytanie- skoro I RP była tak słaba, dlaczego, aby dokonać rozbiorów, musiały zawiązać sojusz aż cztery najpotężniejsze państwa ówczesnego świata - Prusy (wspierane przez Wielką Brytanię), Rosja i Cesarstwo Austriackie. Ponad sto lat wcześniej podczas "szwedzkiego potopu" nasi sąsiedzi z usłużnymi magnatami również próbowali przeprowadzić rozbiory, ale Rzeczpospolita przetrwała. Nie będę w tej pracy odpowiadał na pytanie, dlaczego Rzeczpospolita upadła, bo jest to temat na pracę doktorską, jeden powód jest jednak kluczowy i niezmienny - geografia i płaski jak stół pomost bałtycko-czarnomorski. Ze wszystkich stron I RP była otoczona wrogo nastawiony silnymi państwami, może to zabrzmi paradoksalnie, ale pod koniec "życia" Rzeczpospolitej jej jedynym sojusznikiem było Imperium Osmańskie i już nielicząca się w rozgrywce europejskiej - Szwecja, która po wojnie z Rosją i klęsce pod Połtawą nigdy się już nie podniosła (źródło 81). Głównymi państwami, które stoją za likwidacją I RP były Prusy (wspierane przez Wielką Brytanię) oraz Rosja. Warto to przypomnieć w tym miejscu, bo do tego sojuszu często nawiązuje prezydent Rosji, Władimir Putin, który wielokrotnie podkreślał, że Europie nigdy nie żyło się tak dobrze, jak wtedy, kiedy Rosja i Niemcy ściśle współpracowały. W ten sposób nawiązuje on do dziewiętnastowiecznej pokojowej współpracy Bismarcka i Gorczakowa (za prof. A. Nowakiem), kiedy Polski nie było. Oczywiście dzisiaj taki scenariusz rozbiorowy jest praktycznie nie do wykonania. Dlaczego? To bardzo proste pytanie, światem rządzi jeden hegemon- USA, którego budżet wojskowy jest ciągle jeszcze (to się niestety zmienia) na poziomie wszystkich pozostałych państw świata (Pentagon wydaje rocznie ponad 500 mld dolarów).
Intensyfikacja współpracy Niemiec i Rosji nastąpiła za rządów kanclerza Schrödera. Ten znany, niemiecki polityk został w nagrodę jednym z szefów Nord Streamu i dołączył tym samym do grona finansowych magnatów. Podstawowym celem sojuszu obu mocarstw nie jest, jak w dawnych czasach, usunięcie z mapy świata I RP, ale pozbycie się z kontynentu słabnących Stanów Zjednoczonych. Jak jeszcze za prezydenta B.Obamy "nowa" niemiecka polityka była prowadzona raczej kuluarowo, tak od pewnego już czasu RFN przestaje się z tym kryć, a minister spraw zagranicznych Niemiec Sigmar Gabriel już oficjalnie ogłosił, że nie chce dalszego uzależnienia niemieckiej polityki od Waszyngtonu, skrytykował również sankcję nałożone na Rosję, które godzą w w interesy niemieckie, wcześniej w Sankt Petersburgu skrytykował proponowane przez niektórych urzędników Unii zmiany w unijnych przepisach, które mogą utrudnić realizację Nord Stream 2 (źródło 75). Niemiecki pomysł usunięcia USA z kontynentalnej Europy niestety ma realne szanse powodzenia, gdyż Amerykanom powstał na Pacyfiku ogromny problem w postaci Chin, które chcą zagrozić pozycji USA na świecie. W efekcie tego zagrożenia, w listopadzie 2011 roku za pośrednictwem publikacji w prestiżowym magazynie „Foreign Policy" sekretarz stanu Hillary Clinton ogłosiła tzw. "Pivot na Pacyfik", który jest próbą powstrzymania rozwoju Chin (źródło 76). Amerykańskie problemy spotęgował również potężny kryzys gospodarczy z 2008 roku, którego efektem była redukcja sił lądowych, słynny "reset" relacji z Moskwą, a nawet redukcja sił morskich. Zdaniem niektórych komentatorów nie może dojść do pokojowego porozumienia z powodu gigantycznego zadłużenia USA wobec Chin. USA muszą więc w jakiś sposób wywrócić Chiny, aby tego długu nie spłacać (źródło 35), albo doprowadzić swoją gospodarkę do wyższego wzrostu niż wzrost chiński. Pokazuje to wyraźnie, że reguły wolnego handlu ustalone i gwarantowane przez flotę USA (System z Bretton Woods, źródło 83), nie służą już Ameryce i jej pozycji w świecie, a największym beneficjentem systemu stają się Chiny. Nie bez powodu prezydent Donald Trump wycofał się z Transpacyficznej Umowy o Wolnym Handlu (TPP) (źródło 84) i często wspomina o powrocie do umów bilateralnych (dwustronnych), które mają poprawić bilans handlowy USA.
Aby móc w ogóle marzyć o zdławieniu Chin Amerykanie muszą pozyskać słabe ekonomiczne, ale największe państwo heartlandowe- Rosję. Rosja ma w tym układzie dwie możliwości- wejść w sojusz z USA, albo stworzyć z Niemcami potężny euroazjatycki blok. Przy pierwszym scenariuszu od razu rodzi się pytanie, co Amerykanie są w stanie zapłacić za ten sojusz, czy oddadzą Rosjanom Ukrainę?, a być może również kraje bałtyckie ... Szybkie wdrożenie sankcji przez USA pokazuje, że Amerykanie chcą wymusić na Rosji decyzję z możliwie jak najmniejszym rachunkiem. W drugim scenariuszu Rosjanie realizują idee niemieckiego geopolityka Karla Haushofera (źródło 61), czyli wchodzą w strategiczny sojusz z zarządcą Unii - Niemcami. Problem z Niemcami jest taki, że kraj ten jest ogromnym beneficjentem powojennego ładu stworzonego przez USA ("Pax Americana") - Niemcy są uzależnione od eksportu do USA, a z drugiej strony od Chin. Globalna wojna np. ekonomiczna, na śmierć i życie pomiędzy USA i Chinami wymusza jednak podjęcie decyzji, czy z Chinami przeciwko USA, czy z Chinami, Rosją przeciwko USA czy też może z Rosją i USA przeciwko Chinom (za Ryszardem Surmaczem).
I tutaj w tej międzynarodowej układance pojawia się najważniejszy gracz Europy Środkowej- Polska. Według najważniejszej doktryny geopolitycznej władza na obszarem Europy Środkowej oznacza de facto władzę nad całym heartlandem i panowanie nad całym światem! Tak nie przesłyszeliście się Państwo. Nie jest to żadna teoria spiskowa, a bardzo konkretna i znana we wszystkich stolicach "poważnych" państw wiedza. Pojęcie Heartlandu wprowadził brytyjski naukowiec, geograf, nazywany również ojcem geopolityki - Halford John Mackinder, który określił w ten sposób obszar, który nie może być kontrolowany przez mocarstwa morskie. Drugim niezwykle ważnym pojęciem wprowadzonym przez holenderskiego naukowca - Nicholasa Spykmana jest pojęcie Rimlandu. Rimland to obszar tworzący pierścień oddzielający Heartland od mórz. Dla Spykmana Morze Bałtyckie i Morze Czarne to baseny, w których najłatwiej wypchnąć wpływy hegemona morskiego, jakim są USA, a wcześniej Wielka Brytania. Nie bez powodu rosyjskie bąble antydostępowe (A2/AD, anti-access/area denial) znajdują się w obszarze dwóch "lądowych lotniskowców" - Kaliningradu (oddziaływanie na Bałtyk) i na Krymie (oddziaływanie na Morze Czarne), nie ma co się łudzić, żadne poważne siły morskie na te akweny się nie zapuszczą, chyba, że będzie to akcja samobójcza podobna do ostatniej misji pancernika „Yamato” w bitwie o Okinawę w kwietniu 1945 roku (źródło 82).
Amerykańska strategia powstrzymywania ZSRR opierała się w dużej mierze właśnie na pracach Mackindera i Spykmana. Skuteczność owych tez pokazał upadek ZSRR, który finansowo nie mógł unieść obniżki cen ropy wymuszonej przez głównego gracza organizacji OPEC Arabii Saudyjskiej w latach 1985-86. Pojęcia wprowadzone przez obu naukowców i ich główne tezy stały się elementarzem prowadzenia polityki w "poważnych" państwach. Nawet atak ZSRR na Afganistan można było przewidzieć czytając Mackindera i Spykmana. Dlatego elity na Kremlu, w Białym Domu, Pałacu Elizejskim czy na 10 Downing Street ..... taką wiedzę muszą posiadać. Postaram się Państwu uchylić choć rąbka tajemnic wielkiego świata.

Co do tej wielkiej gry ma Polska? Spójrzmy na mapę, Polska znajduje się w kluczowym miejscu Heartlandu, dlatego chiński wielki projekt Nowego Jedwabnego Szlaku musi (najkrótsza, czyli najmniej kosztowna) przechodzić przez nasz kraj. Mając wpływy w Polsce Amerykanie (również Chińczycy) blokują groźne dla ich hegemonii porozumienie Moskwy i Berlina. Jak sami Państwo widzicie pozycja Polski jest kluczowa, a o względy naszego wydawałoby się prowincjonalnego kraju zabiegają zarówno Amerykanie, jak i Chińczycy (inicjatywa "16+1"). Bynajmniej nie jest to żaden przypadek, a wyjaśniliśmy już sobie na początku, że w polityce nie ma miejsca na coś takiego, jak przyjaźń, czy podziw dla mniej lub bardziej chwalebnej historii. Dotychczas Amerykanie widzieli w roli reprezentanta swoich interesów Niemców, jednak mam wrażenie, że polityka emancypacyjna Niemiec na dobre zraziła amerykański establishment i po Brexicie Amerykanie zaczęli dostrzegać w roli strategicznego partnera dużo słabszą od Niemiec Polskę. Choć głównym celem Amerykanów (również Wielkiej Brytanii) jest przede wszystkim niedopuszczenie do powrotu w Europie sojuszu niemiecko-rosyjskiego. Naszej części Europy na pewno nie odpuszczą również Chińczycy, którzy wyszli z inicjatywą "16+1". W obu przypadkach chodzi o to samo, czyli zablokowanie powstania niemiecko-rosyjskiego hegemona, który będzie w stanie zablokować zarówno chińskie, jak i amerykańskie plany.

Wbrew opinii niektórych analityków rozpad Unii nie jest dla Polski dobry, bo to będzie oznaczało koniec politycznej hegemonii Niemiec w Europie, dzisiaj interesy niemieckie są rozproszone w całej Europie (za dr.J.Bartosiakiem). Co się jednak stanie kiedy zabraknie Unii, to dość proste- kierunek zachodni jest skutecznie blokowany i Niemcom pozostaje tradycyjny kierunek wschodni (Niemcy są państwem zarówno heartlandowym, jak i rimlandowym, mogą zmienić swój charakter z obecnego morskiego na kontynentalny - heartlandowy), aby zrealizować swoje cele konieczny jest powrót do sojuszu z Rosją i wspólne zarządzanie Europą Środkową. Nie jest to jednak jakaś nowość, do tego typu polityki niemiecki biznes namawiał np. w czasach Republiki Weimarskiej, a Putin od wielu lat ponawia zaproszenia.
Chińskie inwestycje na Białorusi, Ukrainie czy ich propozycja rozmów w formule "16+1" wyraźnie pokazują, że Chiny mają również bardzo poważne plany w stosunku do tego regionu, czyżby Chińczycy chcieli zaoferować Rosji lepsze warunki niż Amerykanie, raczej nie- w interesie Chin nie jest bowiem nadmierne wzmocnienie Rosji. Należy przy tym pamiętać, że dla Rosji kierunek ekspansji na południe i południowy-wschód jest wyjątkowo trudny (interesy Chin, Indii, USA). Co do Unii należy również pamiętać, że dzięki niej niemiecki eksport jest tani i bardzo konkurencyjny, tak więc z tego też powodu (nie tylko politycznego) Niemcy nie zlikwidują Unii. Oczywiście decyzja o likwidacji Unii zapadnie nie w prowincjach imperium np. Budapeszcie czy W-wie, ale w Berlinie, gdzie również będzie przygotowany odpowiedni powód rozpadu, być może będzie nim nienawistnie milczący J.Kaczyński :)

Wzmożona aktywność administracji Obamy - instalacja tarczy rakietowej w Rumunii i Polsce, rotacyjna obecność wojsk amerykańskich, chińska próba zjednoczenia Europy Środkowej "16+1", stwarzają zupełnie nowe możliwości. Jeśli uda się Polsce wykorzystać rywalizację chińska-amerykańską i odbudować pozycję w regionie, być może nawet będzie w stanie zablokować najbardziej dla nas groźny sojusz niemiecko-rosyjski. Odbudowa potęgi wielonarodowej I RP jest mrzonką, jednak powstanie silnego, jednolitego bloku na bazie np. państw Grupy Wyszehradzkiej (V4), jest możliwy (choć tylko na pewnych płaszczyznach). Należy przy tym pamiętać, że Niemcy będą próbować każdą taką emancypacyjną inicjatywę storpedować, tak jak to miało miejsce w przypadku Inicjatywy Środkowoeuropejskiej (Hexagonale). Polskie parte polityczne powinny rozwijać kontakty z czołowymi partiami Węgier, Czech i Słowacji, a w przyszłości być może Chorwacji, która ze względu na swoje kluczowe położenie (swobodny dostęp do Morza Adriatyckiego) powinna znaleźć się w Grupie. Należy również pamiętać o Bułgarii, Rumunii (państwa na trasie Via Carpatia) i Grecji (port w Salonikach - południowy kraniec trasy Via Carpatia), Czechach (kanał Odra Dunaj).

Wróćmy jednak do polityki niemiecko-rosyjskiej. Dla polityki Niemiec i Rosji osłabienie USA oznacza ogromną szansę pozbycia się Amerykanów z Europy. W końcu, mało kto zdaje sobie sprawę, że stacjonujące w Niemczech oddziały amerykańskie mają cały czas status wojsk okupacyjnych. Kolejnym etapem jest rozbicie NATO (tu szczególnie przydaje się sojusz z Rosją), a także powołanie wojsk europejskich (pod niemiecką, a nie amerykańską czyt. NATO kuratelą), w końcu obecnie Niemcy nie mają nawet swojego sztabu generalnego, bo ich wojska są ściśle wpięte w strukturę NATO (czyli de facto podlegają amerykańskiemu dowództwu). Istotnym zadaniem jest również pozbycie się amerykańskiego sojusznika w Europie- Wielkiej Brytanii (tzw. Brexit- usunięcie UK z Unii, ma ono właśnie miejsce).
Według mojej skromnej opinii, Niemcy z Rosjanami już dawno podzielili strefy swoich wpływów, tradycyjna granica przyjaźni niemiecko-rosyjskiej jest na Bugu. Warto również poznać opinie rosyjskiego prezydenta, co było powodem II wojny światowej: "Wojna ta ma swój początek w traktacie wersalskim, co doprowadziło do poniżenia Niemiec po zakończeniu I wojny światowej." (W. Putin, Westerplatte). Jeden z najbardziej wpływowych rosyjskich geopolityków Aleksander Dugin w jednym z wywiadów wyraźnie podkreślił, że najważniejszym rosyjskim celem jest "Zjednoczyć się z Niemcami i stworzyć potężny blok kontynentalny.", a w przypadku Polski i Ukrainy polityka rosyjska jest jasna i klarowna "Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno-geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana w istnieniu niepodległego państwa polskiego w żadnej formie. Nie jest też zainteresowana istnieniem Ukrainy. Nie dlatego, że nie lubimy Polaków czy Ukraińców, ale dlatego, że takie są prawa geografii sakralnej i geopolityki. " (źródło 90). Czy można domagać się bardziej wyrazistej deklaracji rosyjskiej polityki- raczej nie.

Dla Polski namacalnymi efektami sojuszu rosyjsko-niemieckiego są m.in.:
a) Kategoryczne niemieckie veto odnośnie baz NATO w Polsce (źródło 1). Wbrew niemieckim protestom Amerykanie postanowili wprowadzić ciężką brygadę na wschodnią flankę NATO (źródło 2), (źródło 85);
b) Nord Stream 1* (Gazociąg Północny), (źródło 3);
c) Nord Stream 2* (źródło 4), na niemiecki rynek wystarcza przepustowość NS1 (źródło 60), NS2 ma więc polityczny charakter i w każdej chwili z byle powodu dostawy przez rurociąg Jamal mogą być przerwane lub trwale zakłócone, w końcu Niemcy będą mieli już swoje, niezależne źródło dostaw (źródło 69);
d) Budowa ultranowoczesnego centrum szkoleniowego dla wojsk pancernych i zmechanizowanych na poligonie Mulino w pobliżu Niżnego Nowogrodu; po ataku Rosji na Ukrainę w wyniku różnych nacisków Niemcy wstrzymali pracę nad centrum (źródło 5);
e) Gazociąg OPAL (źródło 29).

* Rosjanie nie ukrywają, że sprzedaż surowców energetycznych ma i miała zawsze charakter polityczny.
Warto tutaj dodać, że ze zmianą rządu proniemieckiego na rząd proamerykański (od początku 2016 roku) Polska w Europie Środkowej zaczyna stopniowo odbudowywać swoją pozycję, w końcu wsłuchano się w prośby Czechów i rusza budowa połączenia gazowego Republiki Czeskiej z polskim gazoportem LNG w Świnoujściu (źródło 30). Należy tutaj dodać, że w przypadku kryzysu gazowego priorytetowe tłoczenie surowca odbywa się do magazynów rosyjskiego Gazpromu w Niemczech, Unia w przypadku kłopotów energetycznych nie przewiduje wsparcia np. Polski (źródło 48). Tak w praktyce wygląda tzw. europejska solidarność. Oczywiście Niemcy nie chcą amerykańskich surowców energetycznych na terenie Europy, wiedzą doskonale, że jeśli do tego dopuszczą, Amerykanie będą zakotwiczeni w Europie zdecydowanie mocniej, a ich usunięcie ze względu na potężne lobby amerykańskich koncernów energetycznych będzie trudniejsze. Dla Polski i dla całego regionu oznacza to energetyczną zależność, pełne podporządkowanie energetycznemu hegemonowi - Niemcom, które będą rozdzielał rosyjski gaz i w ten sposób zarządzać tym obszarem Europy (źródło 51). Niestety małe kraje naszej części Europy nie mają tyle sił, aby uwolnić się od niemiecko - rosyjskiego sojuszu gazowego i część z nich już skapitulowała. Polska niestety zmarnowała najlepsze lata prosperity, nie odbudowała swojej pozycji, nie wykorzystała możliwości jakie niósł ze sobą upadek ZSRR. Powstałe w wyniku dealu z komunistami "elity" III RP zajęte były własnymi, najczęściej ciemnymi interesami, niż budową dobrobytu własnego kraju.

Odnośnie gazoportu LNG należy się Państwu kilka słów wyjaśnienia związanego z samą jego budową. Mało kto już pamięta, ale w 2006 roku proponowano, aby gazoport powstał w Gdańsku. Dlaczego Gdańsk, Gdynia, a nie Szczecin czy Świnoujście? Najwyraźniej wzmocnienie potencjału polskich "ziem odzyskanych" najwyraźniej Niemcom nie pasowała. Po wygranej wyborów przez PIS lokalizacja gazoportu została natychmiast przeniesiona do Świnoujścia, a zakończenie jego budowy planowano na 2010 rok. Po dojściu do władzy PO-PSL próbowano ponownie powrócić do lokalizacji w Gdańsku, a sama inwestycja była realizowana aż do 2016 roku. W tym samym czasie Niemcy i Rosjanie zdążyli wybudować Nord Stream1 i wkopać rurę tak, aby uniemożliwiała dostęp do portu w Świnoujściu największym statkom o zanurzeniu większym niż 13,2 m (źródło 57). Pracujące dla Rosjan i Niemiec organizacje "ekologiczne" pracowały w pocie czoła, aby opóźnić budowę terminala. W tym samym mniej więcej czasie Rosjanie skończyli budowę w Kaliningradzie terminala LNG, który zaczął funkcjonować przed polskim terminalem (źródło 58).

Niemiecka polityka wobec Polski:
a) Dominacja kapitału niemieckiego w mediach (Onet, Interia, RMF, Fakt, Newsweek ...), (źródło 24);
b) Skuteczne blokowanie Inicjatywy Środkowoeuropejskiej (Hexagonale), (źródło 31) ;
c) Niemcy (poprzez środki unijne) mają wpływ na kluczowe inwestycje infrastrukturalne w Polsce, które służą bardziej kapitałowi niemieckiemu niż polskiemu;
d) Rozpoczęcie polityki dezinformacyjnej- temat bardzo szeroki- chodzi głównie o rozpoczęciu kampanii, która stopniowo będzie zdejmowała odium holocaustu z Niemców na mitycznych nazistów, czyli de facto stworzenie nowej narodowości, w której występować będą zarówno Niemcy, ale i Polacy. Stąd wspieranie niektórych pseudonaukowych prac dotyczących Jedwabna czy filmów i seriali, gdzie Polacy przedstawiani są jako pełni nienawiści antysemici, a w prasie dopuszcza się używanie kłamliwych zwrotów o "polskich obozach śmierci". Nie jest to nic nowego, to efekt realizacji znanej idei Reinharda Gehlena, szefa BND (Federalna Służba Wywiadowcza Niemiec) (źródło 6, 7);
e) 25 lutego 1940 roku na mocy tzw. dekretu Hermanna Goeringa zdelegalizowano odebrano majątek wszystkich organizacjom polonijnych w Niemczech, do dzisiaj majątek ten nie został zwrócony, a Polacy w Niemczech (1-2 mln) nie są traktowani jak mniejszość, choć mniejszość niemiecka w Polsce ma takie prawa;
f) Niemcy metodycznie kupowali polskie zakłady energetyczne na polskich "ziemiach odzyskanych". Partner Gazpromu niemiecki gigant E.ON przejął elektrociepłownie w miastach województw zachodniopomorskiego oraz lubuskiego. E.ON jest mniejszościowym udziałowcem Energetyki Cieplnej Opolszczyzny SA (Niemcy mają 46 proc. udziałów w firmie), próba przejęcia całkowitej kontroli na zakładem została jakiś czas temu zablokowana. Po przejęciu Niemcy kontrolowaliby rynek cieplny województwa opolskiego, zachodniopomorskiego i części województw dolnośląskiego i pomorskiego (źródło 54);
g) W 2014 Urząd Lotnictwa Cywilnego przekazał Niemcom kontrolę przestrzeni powietrznej nad Szczecinem! (źródło 55);
h) W kwietniu 2015 minister środowiska zawarł z Niemcami umowę o ochronie przeciwpowodziowej na granicznym
odcinku Odry. Odra w ten sposób straciła status międzynarodowy i stała się rzeką o charakterze regionalny. Oznacza to de facto ograniczenie w korzystaniu z funduszy unijnych i zablokowanie możliwości konkurowania z Łabą i portami Hamburga. Aby dzisiaj myśleć o żegludze śródlądowej np. połączeniu transportu rzecznego Czech i Węgier należy rozmawiać z Niemcami (źródło 56);

Każda służba wywiadowcza dba o interesy swojego kraju, zatem nawet jeśli cicha współpraca niemiecko-rosyjska jest faktem, to w wypadku, gdy przyjdzie rozkaz z góry, te dwie służby mogą zacząć walczyć ze sobą, np. rosyjskie służby mogą celowo rozgrywać niemieckie animozje w Polsce. Wiem, że może wydać się to szokujące, ale niestety, Polska, w czasach rządów opcji proniemieckiej, praktycznie zrezygnowała z pracy operacyjnej w kierunku zachodnim! (za płk Piotrem Wrońskim). Oczywiście Niemcy czy Rosjanie na tak kretyński pomysł wobec żadnego sąsiada na pewno nie wpadną i nie ma co do tego żadnej wątpliwości.

Zreasumujmy cele polityki Niemiec (pośrednio również rosyjskiej w Europie):
a) Usunięcie wojsk USA z terenu Niemiec (obecnie Niemcy bez sztabu generalnego mają dowództwo amerykańskie- NATO);
b) Utworzenie armii europejskiej (czyli niemieckiej), niezależnej od USA (więcej o tym w punkcie z uchodźcami);
c) Aby osiągnąć cele a) i b) muszą oni zmarginalizować lub usunąć Wielką Brytanię z Unii (Brexit jest faktem, Wielka Brytania jest amerykańskim aliantem w Unii). Bez Wielkiej Brytanii w Unii Niemcy bez trudu zrealizują koncepcję Mitteleuropy z początku XX wieku i ostatecznie podporządkują (umożliwia to pełna kontrola mediów w tych państwach) sobie kraje Europy Środkowej, z wyraźnym podziałem strefy wpływów z Rosją. Warto tutaj wyjaśnić, że koncepcja Mitteleuropy została przywłaszczona przez Niemców, a pierwotnie została przedstawiona w połowie XIX wieku przez austriackiego ministra Feliksa zu Schwarzenberga (źródło 94);
d) Odbudowa mocarstwowej pozycji poprzez osiągnięcie niezależności surowcowej i powrót do polityki Bismarcka z XIX wieku, ścisła współpraca z Rosją. Osiągają w ten sposób pełną niezależność w przypadku blokad morskich stosowanych przez mocarstwa morskie;
e) Afera uchodźcza ma na celu realizację scenariusza, gdzie państwa członkowskie Unii domagają się od Brukseli (czyli Berlina) utworzenia armii europejskiej na bazie np. służb celnych albo kontynuowanie niezależnej i konkurencyjnej dla NATO Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony oraz tzw. efekt ucieczki do przodu, czyli dalsza centralizacja unii (dalsze wzmocnienie władzy Berlina), jest to również koniec koncepcji Unii, jako federacji niezależnych państw (czyli takiej koncepcji, która leżała u jej podstaw).
Brexit stał się faktem, niemiecka polityka usunięcia Wielkiej Brytanii z rozgrywki kontynentalnej została zrealizowana, szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier epatował wszystkich stworzeniem superpaństwa, natomiast Angela Merkel udawała swój sceptycyzm do tego pomysłu. To bardzo stara metoda negocjacyjna - chcemy skrajnie dużo, aby potem nieco złagodzić stanowisko, dla Europy Środkowej oznacza to absolutny koniec marzeń o samodzielności, Francja w tym układzie ma charakter uzupełniający skierowany na Morze Śródziemne. Oczywiście najlepiej, aby Berlin w ogóle nie wychodził z tego typu propozycjami, tego typu pomysły powinny wychodzić z ust polityków z państw, które nie kojarzą się z holokaustem np. Luksemburg czy Holandia.
Jak wspomniałem wcześniej, budowa europejskiej armii (źródło 77) może rozpocząć się od służb celnych lub na bazie konkurencyjnej i niezależnej od NATO inicjatywy Europejskiej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony, może jednak zostać zrealizowana poprzez budowę jednego superpaństwa na bazie Niemiec i Francji. Sojuszu oczywiście taktycznego, Francuzi są potrzebni Niemcom tylko jako "listek figowy" wielkiej operacji wyrzucenia Amerykanów z Europy. Francuzi nadają się do tego znakomicie, mają bowiem zakodowaną w genach niechęć do Amerykanów, którzy dwukrotnie ratowali ich kraj przed niemieckim podbojem.
Jeśli taki scenariusz się zmaterializuje, to właśnie tak zakończy się II wojna światowa w Europie- zwycięstwem sojuszu niemiecko-francuskiego, który przecież funkcjonował od 1940 do 1944 roku. Dodam dla porządku, sojuszu taktycznego, bo wcześniej czy później Francja będzie chciała zrzucić pruski dryl. Problem, że pewnie już do tego czasu Niemcy już całkowicie uzależnią wygodny francuski social od unijnych przelewów.

Ostatnia kwestia w tym rozdziale- niektórzy mogą pomyśleć, że niemieckie służby są jakieś wyjątkowe, że tak brzydko wykorzystują naiwność ludzi wierzących w Unię, a ich plan wasalizacji Polski i innych krajów to jakaś bandyterka w białych rękawiczkach. Nie jest to prawdą- niemieckie służby i niemieccy politycy realizują interesy narodowe i nie można, powtarzam, nie można mieć do nich żadnych pretensji, tak jak nikt nie ma pretensji do tygrysa, że zabije idiotę, który będzie chciał się z nim bratać. Tak działają "poważne" państwa. Prywatnie W.Putin czy kanclerz A.Merkel mogą być wspaniałymi ludźmi, którzy kochają kotlety, bigos i polską służbę domową. Zgodnie z bardzo aktualnym powiedzeniem brytyjskiego męża stanu Henry'ego Templa (przypisywane niesłusznie W. Churchillowi): „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony”.
Zobacz także